banner
TEXT

LWÓW NA STAREJ FOTOGRAFII [283 odsłon]

1890 - 1914. Fotografie z albumu Krystyny Bojkiewicz

Wernisaż   06.05.2010 godz. 16.00

Wystawa otwarta od 06.05.2010do  31.05.2010

Lwów na starej fotografii jaką wykonano w latach 1890 - 1914 stanowi fotograficzny a zarazem artystyczny dokument obrazujący piękno tego miasta na przełomie wieków. Jako organizaorzy wystawy zapraszamy Państwa do uważnego obejrzenia wszystkich fotografii oraz wyrażenia swojej opinii na ich temat. Mamy nadzieję, że zaprezentowane obrazy wzbudzą   w Państwu pozytywne uczucia.

Rynek lwowski przez cały tydzień (z wyjątkiem niedziel i świąt) tętnił takim oto targowym życiem, jak przedstawiają przedwojenne fotografie.
Handlowo - targowy ruch zaczynał się tu już o godzinie trzeciej nad ranem. Na Rynek zjeżdżały wyładowane warzywami, owocami i kwiatami wozy hurtowników tego zielonego towaru - niemal  wszyscy, Bułgarzy                       z pochodzenia, od lat osiedli na dalekich przedmieściach i okolicach Lwowa.
Kiedy o piątej rano odjeżdżali hurtownicy warzyw - wokół ciemnego jeszcze Ratusza zaczynało się krzątanie detalistów - miejscowych lwowskich przekupek i przekupniów rodem z Łyczakowa, Zamarstynowa, Kleparowa, Gródka oraz przybywających później z podlwowskich wsi wieśniaków.

W niedziele i święta Rynek był nie do poznania - uprzątnięty, czysty, odświętny, jak na stolicę Galicji przystało.

Przepięknie handel na Rynku opisuje Jan Parandowski (1895 - 1978)            w książce pt. Niebo w płomieniach:

   
(...) Pod studnią Diany, stały stragany z garnkami, pachniały pieczywem budy piekarzy i wróble polatywały nad workami krup. Strefa nabiału rozciągała się aż do studni Adonisa ... W uliczce drobiu kury hałasowały          w kojcach, tuczone kaczki wisiały na hakach, gospodynie dmuchały w gęsie kupry, aby sprawdzić pod upierzeniem zawartość ich tłuszczu. (...)



Lwowskie place targowe to: plac Halicki, plac Świętego Antoniego, plac Krakowski, plac Świętej Zofii, plac Unii Brzeskiej i inne.

Plac Krakowski zwany Krakidałami tworzył całkiem inny specyficzny charakter i koloryt. Ta dzielnica miasta kipiała tandetnym handlem cały dzień na wzór dalekowschodnich bazarów, czy pchlich targów.  Obyczajowego charakteru nadawały Krakidałom tłumy Żydów. Obok handlarzy żydowskich, przewijały się tu stale tłumy zarówno sprzedających, jak i kupujących wszelką tandetę Polaków i Rusinów.

Pewnego dnia redaktorzy „Wesołej Lwowskiej Fali" powędrowali z mikrofonami w ręku na plac Krakowski - na Krakidały, i uchwycili w swoim nagraniu oryginalny, jedyny w swoim rodzaju folklor tego miejsca. Oto jak handlujący  zachwalali swój towar:
   
Co dusza zapragni, co oku zubaczy, co uchu usłyszy, co reńka dotkni - wszystku co na stole leży, co sobi kto wybierzy, do wyboruuuu, do kuloruu - jedna cena! Tylku dżyszaj! Tylku dżyszaj!

Babraj, babraj, wybiraj, szukaj i gmyraj! Wielga synzacja bankrutacja! Fabrykant zbankrutował, kupic zwariował. Komu nie trza, komu nie trzaaa?    
Baabraj, wybiraaj! Gwałtu, ludzi! Co sze dżeji?
Z wszystkich kupców krew sze leji! (...)

Kamyczki ...  Zapalniczki ...  Kamyczki  du  zapalniczki...   proszy!
Słodka jak  mniód,  zimna  jak  lód!   Taaaka  halba za  pińć  groszy!            
Zimna, winna, dobra za pińć! Zimna ludownia cytrynowa!

Cały komplit najnowszych piusenyk kabaretowych, jaki słyszyci przezradioaparaty i płyty gramufunowy - za  jedyny  dwadzieścia  groszy!  „Czy ty mnie kochasz?", „Już  nigdy!", „Dzie twoji sercy?", „W malentkij  tyj  kawiarency...",  „Czy Anna je panna...",  „Dwanaści godzin...", „Mał kubitku czy wisz...", „Już taki jezdy zimny drań...", „Cy Lucyna to dziewczyna?", „Dla pani wszystku..." - cały ten komplit za jiedyny dwadzieścia groszy! Tylku dwadzieścia groszyyy!(...)
                                      Jerzy Janicki, Krakidały



zaloguj

stałe formy pracy galeria promocje kalendarium iprez festiwale konkursy foto archiwum kontakt Teatr Maska scena profesjonalna ODk usługi ODK galeria hall strona główna